Powrót do strony głównej   

     

W czasie mego pobytu w tym więzieniu w 1944 r. oraz kilku dni 1945 – do chwili ewakuacji więźniów – wszyscy polscy więźniowie mieli wyroki sądowe, wydane zaocznie lub w obecności. Nie zawierały się w czasie od 6 miesięcy do 2 lat. Znam przypadek wyroku 3 miesięcy (jeden). Były osoby z wyrokami 8 lat (najwyższa kara więzienia). Gros więźniów miało wyroki 5 lat. Osobom z wyrokami do 2 lat wolno było pracować poza murami więzienia (pod nadzorem strażnika przy rozładunku wagonów i innych pracach fizycznych, rolnych itp.); przypuszczalnie tak powstała opinia o krótkich wyrokach więźniów we Wronkach. Więźniów z dłuższymi wyrokami nie wolno było wyprowadzać poza teren więzienia. Był jednorazowy przypadek, że poza bramę więzienia zabrano grupę więźniów, z wyrokami 8 lat, do oczyszczenia lotniska i zakładu budowy samolotów firmy Focke-Wulf z niewypałów, po nalocie lotnictwa alianckiego w Krzesinach, w Wielkanoc 1944 roku.

  Wszelkie wyroki sądowe skazanych Polaków, od 1942 r., opiewały na Straflager (obóz karny), według ustawy karnej uchwalonej przez Reichstag, w grudniu 1941 roku (Strafgesetz fuer Polen und Juden). Natomiast więźniowie Niemcy i zaprzyjaźnione z nimi narodowości (Ukraincy, Litwini) skazani byli na kary więzienia (Gefaengnis). Prawdopodobnie wyroki Polaków, zapadłe przed grudniem 1941 r. opiewały też na karę więzienia, a nie obozu karnego. Dla więźniów była to dość istotna różnica. Warunki odbywania kary różniły się wyraźnie, na korzyść więzienia (tym samym Niemców). Na przykład: Polacy pracowali w warsztatach naprawy odzieży wojskowej i na potrzeby więźniów. Byli siodlarze (naprawa plecaków, pasów amunicyjnych itp), szewcy, krawcy. Niemcy pracowali jako pomoce administracyjne więzienia. Racje żywnościowe różniły się również.

  Więźniowie Polacy (mężczyźni) zostali ewakuowani w styczniu 1945, w ewakuacji pieszej, w nieznane. Szliśmy około 2 tygodni, pokonując codziennie, przynajmniej, 30 km. Dotarliśmy do miejscowości Straguth koło Zerbst (ca 40 km na płd.-wschód od Magdeburga) gdzie pracowaliśmy przy budowie lotniska wojskowego, aż do końca kwietnia 1945. Ewakuację i pracę na lotnisku, sporo więźniów przypłaciło życiem. 18 stycznia 1945 polscy więźniowie opuścili Wronki; oszacowałbym nas na około 2,5 tysiąca. Gdy dotarliśmy do Straguth, około 30 stycznia, to było nas, może, jeden tysiąc. Uciekłem z obozu 20 kwietnia. Wtedy było jeszcze około 600 więźniów zdolnych do pracy i około 200, leżących na pryczach, w słomie, walczących ze śmiercią. Co się stało z więźniami, którzy nie doszli i którzy nie powrócili? – nie wiem. Ilu ich powróciło? – też nie wiem.

  W niemieckiej, współczesnej publicystyce ewakuacje więźniów ze wszelkich obozów, w ostatniej fazie wojny, nazywa się: marszem śmierci (Todes Marsch). Doprawdy, dotyczy to też więźniów z Wronek.      

2007/07 BP

 

Powrót do strony głównej                                                                              Powrót do tekstu Wronki